Emocje w buźce, czyli 35 lat emotikonek | Na Tropie
Strona główna » Home » Emocje w buźce, czyli 35 lat emotikonek

Emocje w buźce, czyli 35 lat emotikonek

Emocje w buźce, czyli 35 lat emotikonek

Mija właśnie 35 lat, odkąd graficzne „buźki” zawojowały komunikację elektroniczną. My, Polacy, emotikony znamy nieco krócej, jednak korzystamy z nich równie intensywnie. Skąd się wzięły i co je czeka w przyszłości?

 

Przywędrowały z USA

A wydawać by się mogło, że z Japonii, bo tam były i są najbardziej popularne. Tymczasem pojęcie emotikony narodziło się w Stanach i oznacza nic innego, jak piktogram wyrażający stan naszych uczuć. Po raz pierwszy znaczka „:-)” użyto 19 września 1982 roku. Jego twórcą był amerykański profesor z Pittsburga Scott Fahlaman, który zaproponował dodanie „uśmieszka” do oznaczania treści mającej charakter żartu. Jego zdaniem zaistniała taka potrzeba, gdyż część pracowników uniwersytetu uwierzyła w wymieniane pomiędzy środowiskiem naukowym elektroniczne informacje o skażeniu windy w budynku uniwersytetu rtęcią, tymczasem był to niefortunny żart. Od tego momentu rozpoczęła się ekspansja uśmiechniętej „buźki” w Ameryce i innych krajach, aż w końcu przywędrowała do Polski.

Emotikony, a emoji

W międzyczasie emotikony wciąż ewoluowały, by w 2011 r. zyskać światową sławę w wersji emoji, z których korzystamy obecnie. Czym się różnią emoji od emotikon? Emoji to nie tylko emocje pokazane na twarzy, ale również piktogramy zwierząt, miejsc, przedmiotów, czy też czynności. Jest to więc pojęcie dużo szersze.  Za ojczyznę emoji uważa się Japonię, w której powstał ogrom obrazkowych kombinacji – wiele z nich inspirowanych było japońską sztuką mangi.

Emoji w komunikatorach i na portalach społecznościowych

To tam emoji święcą największe triumfy. W samych wiadomościach mobilnych użyto ich w zeszłym roku łącznie 2,3 tryliona (!) razy. To tylko potwierdza potęgę i wpływ „pisma obrazkowego” na codzienną komunikację elektroniczną. A jak to wygląda na poszczególnych portalach społecznościowych?

W zeszłym roku Twitter opublikował raport, w którym wskazał najczęściej tweetowane emoji – było to 4 „buźki”: śmiejąca się, zakochana, płacząca, uśmiechnięta oraz machająca dłoń. Z kolei Facebook to codziennie 60 mln zastosowań emoji. Znacznie więcej korzysta się z nich na facebook’owym Messengerze – 5 mld razy dziennie. Instagram również może pochwalić się danymi, z których wynika, że pod koniec 2016 r. 50% wszystkich aktywności na portalu (posty, komentarze, Instastory wśród 600 mln użytkowników) zawiera jedną lub dwie emoji. Jeśli chodzi natomiast o instagramowe TOP5, przedstawia się ono następująco:

  1. Czerwone serduszko
  2. Zakochana buźka
  3. Zakochana buźka przesyłająca buziaka
  4. Buźka śmiejąca się do łez
  5. Uśmiechnięta buźka
  6. Uśmiechnięta buźka w okularach
  7. Dwa różowe serduszka
  8. Buźka puszczająca oko
  9. Usta
  10. Kciuk uniesiony w górę

Na co komu emoji?

To bardzo ważne narzędzie w komunikacji marek. Używają je one do skracania dystansu z odbiorcami, rozluźniania atmosfery – chcą być po prostu bardziej „ludzkie”. Po drugie, przyjemniej  się czyta wiadomości z obrazkami – dostarczają rozrywki, rozśmieszają. Nieraz ułatwiają kontakt. Poza tym, skracają sam przekaz, sprawiając, że staje się on szybszy i łatwiejszy. No i jeszcze jedno: lepiej wyrażają emocje.

 

Przyszłość emoji wydaje się niezagrożona. Wręcz przeciwnie – „buźki” i inne obrazki coraz częściej goszczą w elektronicznych wiadomościach. Pojawiają się również w reklamie, w sztuce, filmach i teledyskach muzycznych. Pytanie, czy taki język wypowiedzi jest w stanie wyprzeć w przyszłoścu tradycyjny język pisany. Patrząc na rosnącą częstotliwość jego użytkowania, wydaje się to całkiem możliwe.

Oceń ten artykuł.
1 Komentarz
    • Redakcja
    • 16 lipca 2017

    Tyle lat z tymi mordeczkami, jak ten czas leci 🙂

    Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *