Selfitis – to już choroba? | Na Tropie
Strona główna » Home » Selfitis – to już choroba?

Selfitis – to już choroba?

Selfitis – to już choroba?

Tak, dobrze Ci się kojarzy. Selfitis jest blisko związany z selfie, a konkretnie z obsesyjnym robieniem sobie zdjęć tego typu. Zjawisko to wciąż pozostaje kwestią wielu naukowych sporów. Czy można nazwać je już chorobą?

Selfie nadeszło wraz z erą smartfonów – to nie ulega wątpliwości. Telefony wyposażone w aparat, który w wygodny i korzystny sposób pozwala uchwycić własną twarz i sylwetkę, a nawet nałożyć cyfrowy makijaż, otworzyły wiele dróg, w tym również do sławy. I nie ma w tym nic nadto niepokojącego, dopóki dana osoba nie ma na tym punkcie obsesji…

 

Selfitis – geneza

Pojęcie to po raz pierwszy pojawiło się w 2014 r. i zostało użyte w kontekście osoby, która odczuwa nieustanną potrzebę robienia sobie zdjęć i publikowania ich na portalach społecznościowych. Już wtedy sugerowano, aby zachowanie takie sklasyfikować jako rodzaj zaburzenia, jednak pojawiały się również głosy sprzeciwu, uzasadniane naturalnym przysposabianiem możliwości, jakie daje rozwój nowych technologii.

Dalsze badania prowadzone w tym obszarze, opublikowane w magazynie „International Journal of Mental Health and Addition” potwierdziły, że selfitis to choroba o charakterze psychicznym, będąca jednocześnie uzależnieniem. W artykule określono również, kogo dotyka najczęściej – osób o nikłej pewności siebie, o niskim (wbrew pozorom) poczuciu własnej wartości, które pragną zwrócić na siebie uwagę. Druga grupa dotyczyła osób dążących ponad wszystko do poprawy swojej pozycji społecznej, zdobycia rozpoznawalności i stania się kimś w rodzaju celebryty.

Rodzaje obsesyjnego selfie

Z kolei inne badanie, przeprowadzone przez naukowców z Nottingham Tren Univeristy oraz indyjską Thiagarajar School of Management wskazują na istnienie 3 stadiów tej przypadłości: granicznego (selfie co najmniej 3 razy dziennie), ostrego (selfie co najmniej 3 razy dziennie + publikacja w mediach społecznościowych) oraz przewlekłego (więcej, niż 3 selfie dziennie robione i publikowane w sieci).

Inny rodzaj to tzw. extreme selfie, związany z potrzebą robienia sobie zdjęć w niebezpiecznych miejscach i sytuacjach. Przykładem dla tego typu zachowań jest np. selfie na tle nadjeżdżających pociągów, czy też na wysokich kondygnacjach, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Coraz częściej słyszymy również o przypadkach wypadków i zgonów dotyczących selfie zrobionego w wysokich górach lub na klifach.

Przeciwnicy: selfitis to czysty wymysł

Informacje zamieszczone na łamach magazynu zostały spacyfikowane przez wielu naukowców, w tym Sira Simona Wessely’ego – profesora psychologii w King’s College w Londynie, a także dr Marka Saltara z Royal College od Psychiatrists. Zgodnym głosem mówią oni, że coś takiego jak selfitis nie istnieje – nie zostało zidentyfikowane jako rzeczywiste zaburzenie w podręcznikach diagnostycznych i statystycznych opisujących choroby psychiczne. Według nich obsesyjne robienie selfie należy zakwalifikować do „skomplikowanych i złożonych ludzkich zachowań”. Nie wykluczają oni natomiast, że takie zachowanie może stać się problemem w życiu i narażać na niebezpieczeństwo. Z pewnością potrzeba jeszcze wielu badań, które przybliżą nas do pełnego określenia zjawiska obsesyjnego selfie.

Oceń ten artykuł.
2 komentarze
    • selfiaczek
    • 20 grudnia 2017

    Chyba co drugi jest już na to chory…

    Odpowiedz
    • Bania
    • 20 grudnia 2017

    Selfitis? Brzmi jak syfilis.

    Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *