Pracoholizm – choroba XXI wieku | Na Tropie
Strona główna » Zdrowie » Pracoholizm – choroba XXI wieku

Pracoholizm – choroba XXI wieku

Pracoholizm – choroba XXI wieku

„Doba hedonizmu i dążeń” – tak o obecnych czasach mówią psychologowie. Gonitwa za sukcesem, pozycją i osiągnięciami sprawia, że coraz więcej ludzi cierpi na pracoholizm – groźną chorobę cywilizacyjną, która w skutkach niewiele różni się od uzależnienia od alkoholu czy narkotyków.

Praca ponad wszystko?

Większość ludzi kojarzy pracoholizm z nadgodzinami i siedzeniem do późna w biurze. Owszem, to jeden z symptomów, że bierzemy na siebie zbyt dużo obowiązków, ale uzależnienie od pracy jest o wiele bardziej złożone. Głównym problemem pracoholików jest to, że nie potrafią odpoczywać od pracy, a gdy wreszcie wezmą parę dni urlopu – mają wyrzuty sumienia. Osaczenie obowiązkami i poczucie, że ciągle jest coś do zrobienia nie daje im spokoju, a wykonywanie zadań staje się sensem codziennego życia. Pracę zabierają do domu, a nawet na urlop. Często zdarza się nawet, że przerywają wypoczynek, by wrócić do pracy! Takie uzależnienie sprawia, że przestają czerpać radość z wolnego czasu, bo w całości wypełniają go obowiązkami.

Skąd bierze się pracoholizm?

Psychologowie i socjologowie zgodnie twierdzą, że uzależnienie od pracy to wynik konsumpcyjnego, szybkiego trybu życia charakterystycznego dla współczesnych czasów. Dążenie do realizacji celów, nastawienie na sukces i walka o wysoką pozycję (w firmie i w życiu) oraz powszechny perfekcjonizm to czynniki sprzyjające postawieniu pracy na piedestale potrzeb. Pracoholik zaniedbuje znajomości i przestaje utrzymywać kontakty interpersonalne, bo zwyczajnie nie ma na to czasu. Należy też mieć na uwadze, że rzucanie się w wir pracy to sposób na dowartościowanie się i podniesienie w oczach pracoholika swojej samooceny. Zwłaszcza, że nieustannie poszerza on zakres swoich obowiązków wykonując zadania również spoza jego specjalizacji zawodowej.

Jak uniknąć uzależnienia od pracy?

Kiedy czujesz, że weekend to dla Ciebie jedynie koniec tygodnia dający więcej czasu na pracę w domu, a urlopu nie bierzesz nawet podczas choroby – pora zastanowić się, czy praca nie przysłoniła Ci całego świata. Pracoholizm atakuje podstępnie i powoli. Nie zdajemy sobie sprawy, że niewinne siedzenie dłużej w biurze może być niebezpieczne. Wręcz przeciwnie – taka postawa w XXI wieku często jest usprawiedliwiona (bo może i zaniedbujesz dom, ale przecież nie siedzisz z kolegami na piwie tylko wykonujesz swoją pracę). Ponadto daje złudne poczucie kontroli nad naszą sytuacją zawodową i utwierdza w przekonaniu, że robimy coś pożytecznego (przecież zarabiamy pieniądze, pracujemy na naszą lepszą przyszłość, na utrzymanie rodziny itd.)

By zachować zdrowe proporcje, popracuj w pierwszej kolejności nad organizacją czasu. Przestań zabierać niedokończone zadania do domu i siedzieć nad papierami do 2 w nocy. Wyznacz sobie absolutny koniec czasu pracy (przeważnie po 8 godzinach) i po jego upływie odetnij się od zawodowych obowiązków. Nie wykonuj pracy, ani o niej nie myśl. Oczywiście w ramach rozsądku – od czasu do czasu może zajść potrzeba, żebyś został w pracy godzinę dłużej, ale na pewno nie ma takiej potrzeby dzień w dzień. Rozerwij się po pracy, wyjdź do kina, spotkaj się ze znajomymi, a kilka razy w roku pozwól sobie na parę dni urlopu. Pamiętaj, że pracujesz by żyć. Nigdy na odwrót.

Oceń ten artykuł.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *